Tysiące osób bawiło się podczas finałowego koncertu Święta Legnicy. Gwiazda wieczoru - Krzysztof Krawczyk przyciągnął publiczność, która od sceny w Rynku aż do skrzyżowania z ulicą NMP ledwo się pomieściła.
W podróż po swojej bogatej dyskografii zabrał legniczan Krzysztof Krawczyk 26 czerwca w finałowym koncercie Święta Legnicy. Od Jestem sobą przez Bo jesteś Ty aż po utwór z płyty poświęconej Janowi Pawłowi II publiczność wędrowała z Krawczykiem i jego zespołem. Uniesione ręce i legniczanie w w każdym wieku, którzy z pamięci śpiewali z artystą były najlepszym dowodem na to, że czasy popularności Krzysztofa Krawczyka nie minęły.
Artysta już od momentu wyjścia na scenę zadbał o kontakt z publicznością. Wspominał swoją poprzednią wizytę w Legnicy i pomiędzy utworami opowiadał wesołe anegdoty z życia swojego i współpracowników.
Chociaż publiczność bardzo chciała bawić się do późnych godzin nocnych, koncert zakończył się przed godziną 22.00. Dwukrotnie bisujący Krzysztof Krawczyk zażartował, że dzięki fanom takim jak legniczanie jemu i jego rodzinie nigdy nie zabrakło chleba.
Specjalnie dla naszych czytelników rozmawialiśmy z Krzysztofem Krawczykiem o Legnicy, jego najbliższych planach muzycznych oraz o tym, jak wytrzymuje z żoną, która jednocześnie jest jego managerem. Wywiad przeprowadził Bartłomiej Kowalski w ramach cyklu Wywiadowca.
Magdalena Smok
Wywiad z gwiazdą Święta Legnicy - Krzysztofem Krawczykiem
rozmawiał: Bartłomiej Kowalski

















